Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2016

Rozdziała 49 (no wreszcie dobili te kilka komów!)

Obraz
Wszedł do kuchni, gdzie już od dawna krzątała się jego gosposia. - Witam Olgo. - przywitał się. - A witam panie Germanie! - zawołała gosposia. - Gdzie Angie? - zapytał dalej stojąc w drzwiach. - A wypiła kawę i poleciała do szpitala. - wskazała na stół, na którym stała pusta filiżanka po kawie. Wzrok pana domu powędrował z tym samym kierunku i zatrzymał na właśnie tej filiżance. - Nic nie jadła? - zapytał biorąc ją do ręki i wstawiając do zlewu. - Nic. Bo co? - zapytała podpierając się pod boki. - To nie zdrowo! Jak ją tak mogła pani wypuścić bez... - Trzeba było wstać wcześniej i wmusić w nią to śniadanie. Ja się z nią nie będę bić ani kłócić! - podniosła głos gosposia. - Proszę bardzo. - postawiła na stole filiżankę pełną kawy przeznaczoną dla inżyniera i wyszła szybkim krokiem. Usiadł i zaczął powoli sączyć kawę. Ech... gdybyś wstał wcześniej, to może byś ją spotkał przed wyjściem - pomyślał brunet. Zawaliłeś po prostu. Po co go waliłeś po tej mordzie? Co? Po co ci to ...

Rozdziała 48

Obraz
  Następne dwa tygodnie to były rano próby, potem próby, po lunchu próby i wieczorem próby. Nie miałam chwili na odsapnięcie, więc w Studio masaże odprężające robił mi Pablo, a potem wracałam późnym wieczorem do domu i masaże odprężające robił mi German. Hah!   Zostawałam do późna razem z Gregorio przygotowując poprawki w choreografi, bo Andrès i León dalej nie wiedzieli w którym miejscu w końcu ma być ten obrót, a Gregorio powiedział, że żadnego piruetu nie pozwoli wyrzucić z układu.   Była sobota. W końcu! Wieczór, na który chyba każdy w Studio czekał z niepewnością, ekscytacją i radością. Za piętnaście minut miała się zacząć pierwsza część spektaklu. Wystawialiśmy przedstawienie w teatrze, w centrum miasta. Za kulisami stali już Pablo i Gregorio, a ja biegałam jeszcze w garderobach i sprawdzałam czy nasi artyści są już gotowi. - Gotowi? - zapytałam chłopaków, którzy rozpoczynali przedstawienie. - Aha. - Ale na pewno? - No pewnie! - To zagrajcie najlepiej jak...

Rozdziała 47.

  Otworzyła oczy i dopiero po kilku sekundach jej wzrok się wyostrzył. Zobaczyła sufit. Powoli usiadła spuszczając nogi z kanapy. Dopiero wtedy wstała i rozsuwając drzwi prowadzące do gabinetu wyszła. Głowa trochę bolała, a w brzuchu miała bardzo dziwne uczucie. Widać łączenie mojito i tych babeczek to nie był dobry pomysł. Chwyciła jakąś koszulę leżącą na kanapie i zarzuciła na siebie. Powąchała ją. Pachniała jej najlepszym przyjacielem. Din, don, din, don - usłyszała i szurając stopami ruszyła do drzwi. Otworzyła drzwi - w drzwiach stała Violetta. - No cześć. - uśmiechnęła się nastolatka. - Miałaś być u Tomása. - odparła szybko z nutą niezadowolenia. - A ty kazałaś mi przyjść przed 12:00. Jest za piętnaście. - przypomniała brunetka podpierając się pod boki. - Mogę wejść? - Jasn... - mruknęła niezrozumiale Angeles i wpuściła swoją siostrzenicę. - Nieźle pobalowaliście. - stwierdziła Violetta. - Widzę, że ty też. - Bez przesady. - Masz kaca. - bardziej stwierdziła niż za...

Ups...

Jeju, obiecuję, że w połowie tygodnia NA 100% POJAWI się rozdział. Po prostu tak byłam zalatana ostatnie kilka dni, że nie dałam rady dokończyć go pisać. Przepraszam. W ramach rekompensaty będą w tym tygodniu DWA rozdziały ;) ~ Kasiula ;)