Rozdziała 60
Widzę, że już jesteś w hotelu. Świetnie! Ale muszę Ci coś zdradzić - ta róża kierunków jest zwykłą ściemą… „Aha… fajnie.” – pomyślałam sarkastycznie. …Jedyne co było prawdziwe to miejsce tego hotelu. Inaczej byś nie otrzymała kolejnej wskazówki. Na dole masz wypisane współrzędne geograficzne pewnego miejsca, od którego rozpoczniecie (bo zakładam, że nie jesteś tutaj sama) kolejny etap poszukiwań. „Ja już nam współczuję” – mruknęłam w duchu. Mam nadzieję, że sobie świetnie poradzicie. Uważajcie na to co dzieje się wokół Was. Może się to okazać pomocne, lub zgubne. Całusy, w.A. - No? – usłyszałam ponaglenie ze strony Germana. – I co tam jest? Bez słowa podałam mu kartkę papieru i razem z Pablo zaczęli czytać. - To żart?! – wykrzyknął German, a my szybko go uciszyliśmy. – To żart? – zapytał, tym razem już szeptem. - Nie. Nie wygląda na podróbę. Poza tym to nam zawęziło poszukiwania, czyli ułatwiło sprawę. Tamto małżeństwo pojechało pewni...